Medytacja oddechu

Tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak bezczynność.
Można tak powiedzieć jak nie jest się uważnym.
Cały czas, całe życie, kiedy o tym nie myślimy, kiedy śpimy – oddychamy.

Jest wiele odmian medytacji z koncentracją na oddechu.
Ja wolę te najbardziej naturalne.

Nie ingeruję w to jak oddycham – obserwuję, czuję.
Doznania zmieniają się, są inne przy wdechu, a inne przy wydechu.
Sam oddech się zmienia, kiedy skupiam na nim uwagę.
Akceptuję to.
Pogłębia się i naturalnie, lekko spowalnia.
Jeszcze bardziej wycisza i uspokaja umysł.

Inna odmiana, to liczenie oddechów.
Pomaga ćwiczyć koncentrację.
Najczęściej liczyłem od stu do zera.
Pamiętam jak w przedszkolu stawiali mnie na środek i liczyłem do stu.
Podobno to było wyjątkowe – ja czułem, że to normalne – cóż, taka karma 😉

Trzecia forma medytacji oddechowej, jaką stosuję, to około dwugodzinne oddychanie leżąc.
Oddechy są połączone, bez przerw na wdechu i na wydechu.
Wdech do całych płuc, wydech swobodny, podobny do wzdychania.
Metoda jest bardzo prosta.
Korzyści jest więcej niż pomieści ten wpis 🙂
Warto pierwsze sesje oddechowe przejść pod okiem doświadczonej osoby, ponieważ pojawią się stany, których wcześniej nie doświadczaliśmy i możemy nie wiedzieć co z tym zrobić. Pomaga również nie zasnąć 😉

Oddech to życie. Jaki oddech, takie życie.
Oddychajmy pełnią życia.

Dodaj komentarz