Głębia

Tak naprawdę nie musisz wchodzić wgłąb siebie.
W medytacji głębia wypływa z Ciebie.

Nawyki

Mówi się, że przyzwyczajenie jest drugą naturą.
Nawyki są niezbędne do funkcjonowania. Mamy bardzo wiele różnych nawyków. Wielu z nich nawet sobie nie uświadamiamy. Części z nich wcale nie musimy być świadomi. Działa? – i dobrze.
Nawyki tworzą się przez powtarzanie. Mamy nawyki mięśniowe, ogólnie cielesne. Emocjonalne. Wyobrażeniowe, mentalne. Uczuciowe, medytacyjne. A raczej nawyki dostrajania się do wyższych wibracji, bo stan medytacji i uczyć wyższych, jest zawsze w sferze spontaniczności.

Mamy nawyki, które nam szkodzą, albo, które są obojętne i takie, które nam służą.
Jak zmienić swoje nawyki które nam szkodzą?

Przyjrzyjmy się takiemu przykładowi: nawyk garbienia się. Jest związany z psychicznym chowaniem się w sobie. Może być zamykaniem się, w poczuciu winy, wstydu i lęku. Z tym wiążą się adekwatne nawyki wyobrażeń i myślenia. Te wszystkie sfery są ze sobą połączone i wpływają na siebie wzajemnie. Możemy działać na jedną z tych sfer, ale zmiany wtedy będą trudniejsze i wolniejsze. Kiedy natomiast oddziałujemy naraz na więcej sfer danego nawyku – wtedy zmiany są o wiele łatwiejsze, szybsze i trwalsze.

Niszczący nawyk zmieniamy nie poprzez samo usunięcie go. To tak nie zadziała, trzeba wyrobić nowy, zdrowy nawyk. Nowy nawyk wymaga wielu, a czasami bardzo wielu powtórzeń. Powtórzenia, które są oddalone od siebie w czasie – też dadzą słabszy efekt. Systematyczność ma tutaj kluczowe znaczenie.

Wracając do garbienia się, warto połączyć odpowiednie ćwiczenia fizyczne z odreagowaniem stłumionych emocji. Niekoniecznie w tym samym czasie. Do tego warto dodać odpowiednie afirmacje – pozytywne stwierdzenia zgodne z prawdą, które wzmocnią zdrowe myślenie o sobie.
Warto też wesprzeć cały proces odpowiednim odżywianiem, tak, żeby wzmocnić ciało i psychikę.

Chcemy dokonać zmiany. To co nowe, często jest nieznane. Może mamy jakieś wyobrażenia o tym, ale i tak jest to obce, bo tego nie doświadczyliśmy. Dlatego czasami nie udaje nam się dokonać pełnej zmiany. Nie znamy tego zdrowego nawyku, którym chcemy zastąpić stary.

Wtedy warto medytować i kontemplować to, co chcemy osiągnąć.
Zanim dokonamy zmiany, kontemplujemy niewinność, poczucie bezpieczeństwa, odwagę, zaufanie. Medytujemy nad prawidłową postawą. Medytacja nie jest działaniem tylko w wyobraźni. Medytacja to doświadczanie tego zdrowego stanu w sobie.
W medytacji możemy dotrzeć tam, gdzie jeszcze nie jesteśmy gotowi dotrzeć poza medytacją.
Powtarzając medytację na wybrany temat poznajemy coraz głębiej i pełniej swój cel.
Oswajamy nieznane.
Koordynując w medytacji swoje zmienianie nawyków, dokonujemy lepszych, bardziej świadomych wyborów.

Który swój nawyk chcesz zmienić?

Medytacja Ci nie wychodzi?

Nie możesz zacząć medytować?

Nie wolno Ci się poruszyć? Nawet podrapać?
Nie umiesz pozbyć się myśli?
Masz problem w utrzymaniu koncentracji?
Nie masz gdzie medytować? Nie masz cichego miejsca w odosobnieniu?
Zasypiasz na medytacji?
Medytacja jest dla Ciebie nieosiągalna?

Zasypiasz podczas medytacji? 😉

Jeżeli jeszcze coś innego uniemożliwia Ci Twoją medytację – napisz o tym koniecznie w komentarzu.
Wspólnie możemy znaleźć rozwiązanie na każdą przeszkodę w medytacji.

Podstawową przeszkodą, która może pojawić się wobec medytacji, to własne wyobrażenie, że robisz to nie dość dobrze.
Medytacja to akceptacja, więc w pewnym sensie masz rację 😉

Żeby zacząć medytować, warto zaakceptować, że na początku nasza medytacja nie będzie doskonała.
Medytacja długo może nie być doskonała.
Mało tego – po wielu latach medytacji, możemy mieć okresy słabszej formy.
A im bardziej tego nie akceptujemy, tym bardziej wpadamy w pułapkę ściągania siebie w dół.

Na samym początku mamy dużo wyobrażeń o tym, czym jest medytacja i jak ma wyglądać.
Te wyobrażenia często przeszkadzają w medytowaniu, i w ogóle w zaczęciu własnej przygody z medytacją.

Część wiedzy o medytacji pochodzi z obserwacji ludzi, którzy medytowali wiele lat. A często byli to ludzie, którzy urodzili się już z pozytywną karmą w temacie medytacji. Nie trudno się domyśleć, że porównując się z nimi, można popaść w kompleksy. Próbując ich naśladować, możemy nie przebrnąć początków. Oni z pewnością inaczej zaczynali medytować, niż robili to po osiągnięciu mistrzostwa w medytacji. Każdy z nas ma prawo doświadczać przeszkód w medytacji, aż do pełnego oświecenia.

Myśli – koncentracja

Medytacja nie jest odcinaniem się od myślenia – takie praktyki są szkodliwe i niebezpieczne.
W medytacji obserwujemy swoje myśli, pozwalamy im przepływać, nie walczymy z nimi, akceptujemy je.
Nie ulegamy myślom nie związanym z wybranym tematem medytacji. A jeżeli już za nimi odpłyniemy – za każdym razem, z życzliwością do siebie wracamy, do świadomości swojego ciała, do oddechu. Powracamy do właściwego tematu medytacji.

Nieporuszanie ciała

Niektórzy nie mają z tym problemu. Inni zbliżają się do szaleństwa nie mogąc się podrapać. Nie porównujmy się. Medytacja nie zależy od unieruchomienia ciała. Jest wiele odmian medytacji w ruchu, więc błędnym założeniem jest, że w medytacji nie można się poruszyć. Są odmiany medytacji, w których celem jest nieporuszanie się – jeżeli mamy z tym problem, po prostu nie musimy praktykować tej formy medytacji. Możemy medytować akceptując swoje poruszanie się. Możemy skupić swoją uwagę na swoim ruchu – to może być nasza medytacja.

Warunki do medytacji

Na początek, kiedy uczymy się medytować – dobrze jest zapewnić sobie odosobnione, ciche miejsce. Jednak jeżeli nie mamy takiej możliwości – nie poddawajmy się. Medytować możemy z otwartymi oczami, np. „czytając książkę” 😉

Natomiast przeszkadzające odgłosy otoczenia, mogą być tematem medytacji – akceptacji dopływających do nas dźwięków. To co nam wcześniej przeszkadzało, może stać się piękną, harmonijną muzyką, kiedy zaczniemy o tym medytować 🙂

Zasypianie na medytacji

Sen jest naturalną regeneracją. Zasypiamy by odzyskać energię. Głębokie oddechy przed medytacją i w trakcie zasypiania, mogą pomóc przywrócić i utrzymać rześkość umysłu.
Drugim powodem może być znudzenie. Tu rozwiązaniem może okazać się większe zaangażowanie się w medytację. Wręcz zafascynowanie się medytacją. Medytujmy z pasją.

Jeżeli czujesz, że medytacja jest dla Ciebie nieosiągalna, że jest zbyt trudna, nie do ogarnięcia, że nie masz do niej dostępu, bo jest np. tylko dla wybranych – spróbuj poczuć swoją wartość. Poczuj, że jesteś godna/godny przyjemności. Powoli, stopniowo oswajaj się ze stanem medytacji. Nie musisz od razu wchodzić do głębokiej wody – zacznij od świadomego relaksu. Zacznij od uzdrawiania swojej samooceny. Pokochaj siebie <3

Relaks

Relaks jest podstawą medytacji.

Naukę medytacji warto zacząć od nauki świadomego relaksu.
Tak samo każdą medytację warto rozpoczynać od zrelaksowania ciała i umysłu.
Relaks daje podstawę do wglądu w głąb siebie.
W relaksie zatrzymujemy gonitwę myśli i doświadczamy chwili obecnej.
Ciało otwiera się na swobodny przepływ energii, a umysł wycisza się.
Czujemy wartość doświadczania spokoju.
Czujemy przepływ życiowej energii.
Nie potrzebujemy nic więcej.
W pełni zaangażowani.
Medytujemy.

Nadmiar energii

Kiedy systematycznie medytujemy, może pojawić się nadmiar energii.
Wraz z nim pojawiają się pomysły, co z nią robić.

Mandala Harmonizująca – Radek Dobke

Może nam przyjść do głowy, żeby nadmiarem swojej energii życiowej dzielić się z innymi.
Wydaje się to dość szlachetne i pomocne, jednak na dłuższą metę problematyczne.

Oddając własną energię, tworzymy kanały, które w momentach naszej słabości, dalej mogą działać – tyle, że wydaje nam się wtedy, że to ktoś nam kradnie energię.
Niestety często tego nie kojarzymy i nie dostrzegamy własnej odpowiedzialności za taki stan rzeczy.

Kolejną konsekwencją jest uzależnianie innych od naszej energii.
W ten sposób blokujemy rozwój i dojrzewanie do samodzielności tych osób.

W takim razie co począć z tym nadmiarem swojej energii?

Ponieważ medytacja otwiera na świadomość wartości pomagania innym – możemy pomagać ludziom, ale DZIĘKI tej energii, a nie TĄ energią.
Właściwe pomaganie innym, dodaje nam jeszcze więcej energii, a nie zabiera.

Czasami zapominamy jak ważne jest korzystanie z własnych zasobów energii na swój własny pożytek. Na swój dalszy rozwój, na który również potrzebujemy wiele energii.

W medytacji uczymy się doświadczać stopniowo coraz większy nadmiar energii.
Uczymy się nie tylko z niej korzystać, używać jej – uczymy się z nią, i w niej przebywać i pozwalać jej po prostu być.
Uczymy się zaufania do życia i do swojej duchowości.

Strefa komfortu

Co jest złego w strefie komfortu?
Jaką strefą jest medytacja?

Są ludzie, którzy naturalnie potrzebują ciągłych wyzwań, przekraczania codziennie swoich ograniczeń – ale czy właśnie to nie jest ich specyficzna strefa komfortu? Czy bez tych wyzwań nie czuli by się o wiele bardziej niekomfortowo? Niektórzy się po prostu tacy rodzą.

Są ludzie, którzy nie czują takiej potrzeby. Dowiadują się, że mają ze sobą problem, bo nie skaczą ze spadochronu, nie są jeszcze milionerami, nie mają na siebie pomysłu, są nudni… – A może byliby szczęśliwi gdyby tego wszystkiego się nie dowiedzieli? Tego i innych rzeczy, które mają im zagwarantować szczęście, gdyby tylko wyszli ze swojej strefy komfortu.

Walczymy ze strefą komfortu, jednocześnie dążąc do niej przez całe życie.
Czy w takim nastawieniu i postępowaniu jest możliwe spełnienie?

Jaką strefą jest medytacja?
Siadamy tak, żeby było nam wygodnie.
Nie walczymy ze swoimi myślami i emocjami – obserwujemy je i akceptujemy.
Kiedy nasza uwaga odlatuje i przestajemy być obecni, nie ganimy się za to – cierpliwie wracamy do czucia własnego ciała i obserwowania swojego umysłu.
Kiedy chce nam się spać – wieczorem kładziemy się wcześniej, żeby się lepiej wyspać.
Kiedy i tak przysypiamy na medytacji – uzupełniamy zapasy energii, np. poprzez głębsze oddychanie w przewietrzonym pomieszczeniu.
Kiedy nadal przysypiamy – medytujemy z tematem: „dlaczego medytuję?” – odbudowujemy, albo zmieniamy swoją motywację.

Medytujemy.
A, nie, jeszcze trzeba poprawić to i tamto…
Medytujemy.

Miłość

Tyle różnych wyobrażeń na jej temat.
Serce może być przykryte wieloma warstwami.
Możemy czuć cierpienie, zranienie, pożądanie, zazdrość, tęsknotę…
To tylko płaszcze, które nawet nie dotykają Serca.
Zakrywają jedynie nasze widzenie, czucie.

Miłość w medytacji i w życiu jest czysta.
W sercu zawsze mamy miłość, jej dobro, jej mądrość i jej moc.

Uczucia najczęściej nie działają w pojedynkę.
Uczucia wspierają się wzajemnie.
Przebaczenie i zaufanie np. robi miejsce miłości.
Działa to też w drugą stronę.
Miłość wspiera, wyzwala też inne uczucia, spokój, radość, szczęście, wdzięczność i wiele innych.

Jakikolwiek ból i cierpienie, które kojarzymy z miłością, to jedynie opór przed nią.
Opór przed życiem.

Kiedy miłość płynie i jesteśmy jej świadomi, czujemy ją – wtedy ogarnia nas zachwyt i błogość.
Wszystko z nią jest łatwiejsze, prostsze, właściwe.

Miłość jest naszym domem.
Bądźmy wdzięczną świątynią miłości.

Medytacja oddechu

Tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak bezczynność.
Można tak powiedzieć jak nie jest się uważnym.
Cały czas, całe życie, kiedy o tym nie myślimy, kiedy śpimy – oddychamy.

Jest wiele odmian medytacji z koncentracją na oddechu.
Ja wolę te najbardziej naturalne.

Nie ingeruję w to jak oddycham – obserwuję, czuję.
Doznania zmieniają się, są inne przy wdechu, a inne przy wydechu.
Sam oddech się zmienia, kiedy skupiam na nim uwagę.
Akceptuję to.
Pogłębia się i naturalnie, lekko spowalnia.
Jeszcze bardziej wycisza i uspokaja umysł.

Inna odmiana, to liczenie oddechów.
Pomaga ćwiczyć koncentrację.
Najczęściej liczyłem od stu do zera.
Pamiętam jak w przedszkolu stawiali mnie na środek i liczyłem do stu.
Podobno to było wyjątkowe – ja czułem, że to normalne – cóż, taka karma 😉

Trzecia forma medytacji oddechowej, jaką stosuję, to około dwugodzinne oddychanie leżąc.
Oddechy są połączone, bez przerw na wdechu i na wydechu.
Wdech do całych płuc, wydech swobodny, podobny do wzdychania.
Metoda jest bardzo prosta.
Korzyści jest więcej niż pomieści ten wpis 🙂
Warto pierwsze sesje oddechowe przejść pod okiem doświadczonej osoby, ponieważ pojawią się stany, których wcześniej nie doświadczaliśmy i możemy nie wiedzieć co z tym zrobić. Pomaga również nie zasnąć 😉

Oddech to życie. Jaki oddech, takie życie.
Oddychajmy pełnią życia.