Odpoczynek

Czemu, żeby dobrze odpocząć, potrzebujemy przynajmniej tygodnia wolnego?

Myślę, że dzieje się tak, kiedy wierzymy w działanie w napięciu. Działając w transie, boimy się, że kiedy się rozluźnimy – nie będzie nam się chciało wrócić do pracy.

Jak nauczyć się w pełni, codziennie odpocząć?

Obraz: Noon, rest from work – Vincent van Gogh

Na początek potrzebna jest odpowiednia motywacja do działania. Trzeba zastąpić zmuszanie się – poczuciem sensu swoich działań.

Kolejnym krokiem jest nauczenie się zaufania, że ten sens i naturalna chęć do działania są trwałe. Trening codziennego, pełnego odpuszczenia i odkrywania na nowo poczucia sensu własnego działania jest tu najlepszy.

Trzecim i ostatnim punktem, który chciałem tu poruszyć, będzie – uczenie się działania w pełnym relaksie – w medytacji. Jest takie działanie, które nie męczy, a wręcz dodaje energii. To działanie z entuzjazmem. Działanie, w które głęboko wierzymy. Działanie, w które wkładamy całą swoją duszę. Możemy wtedy nawet poczuć, jakbyśmy od siebie nic nie robili. Poddajemy się działaniu i ono nas prowadzi i niesie.

Bądźmy skuteczni na luzie.
Z lekkością i łatwością osiągajmy wszystko czego chcemy.
Miejmy same dobre, przyjemne i relaksujące działania w swoim życiu.

Sen

Tej nocy miałem sen, który zapamiętałem i odczytałem przesłanie.

Sen był z tych, po których, po przebudzeniu potrzeba chwili, żeby dojść do tego, że to był sen.

Wykładam towar w supermarkecie (15 lat temu skończyłem czteroletnią pracę w jednej z sieci). Sytuacja dosyć nietypowa, bo to cała wielka paleta z samych pudełek z zapałkami. Oczywiście we śnie czułem, że to normalka. Wykładam. Coś tam się posypało na bok, na paletę sąsiednią. Zbieram i zaczynam rozpalać ognisko. Tak, rozpaliłem ognisko w supermarkecie. Patrzę dookoła, bo czułem, że lepiej żeby tego inni nie widzieli. Zajęła się sąsiednia półka. Ugasiłem. Potem jak poczułem, że ogień już się pali bezpiecznie, poszedłem i się obudziłem.

Czyżbym wypalał przeszłość? 😉

W przeszłości, kiedy pracowałem w supermarkecie, czułem, że to nie jest moje miejsce. Czułem, że to nie jest to, co bym chciał robić. Że to nie jest to, w czym jestem dobry i do czego mam predyspozycje. Oczekiwałem, że mogę się spełnić wyłącznie w swoich pasjach, a tamtą pracę traktowałem jako niewdzięczny przymus. Na początku pracowało mi się ciężko. Nie chciało mi się tego robić. Nie wierzyłem, że to ma sens. Taka karma – mnich nie może kalać się pracą.

Cały czas pracowałem nad sobą. Medytowałem. Pracowałem nad samooceną i pozytywnym nastawieniem. Po czterech latach, pracowało mi się już całkiem nieźle. Zacząłem nawet mantrować afirmację w pracy: „lubię to co robię, robię to co lubię”. I nareszcie poczułem spełnienie. Klienci doceniali moją życzliwość, zwierzchnicy zaangażowanie. Poczułem, że mogę odejść, pójść dalej i nie wracać.

To było bardzo cenne doświadczenie. Nauczyło mnie pokory, zaangażowania i wytrwałości. Ta praca dawała mi dużo przyjemności, ale dopiero, kiedy włożyłem w nią serce. Wcześniej chciałem przeskoczyć ten etap. Chciałem żeby moją pracą była moja największa pasja – pomaganie ludziom na warsztatach z rozwojem i prowadzenie indywidualnych sesji rozwoju. Pomimo, że robiłem to jeszcze wcześniej – nie byłem gotowy robić tego na większą skalę. Musiałem przejść jeszcze inne etapy w życiu, żeby dojrzeć do otwartości na większy przepływ energii. Codzienna medytacja w końcu wypracowała swobodny i niezakłócony przepływ energii.

Niezależnie od tego na jakim etapie swojego życia jesteś – możesz czuć spełnienie i sens tego co robisz. Życie to zmiany, a spełnienie pozwala iść do przodu. Spełnienie zależy tylko od Ciebie, od Twojego nastawienia. Ciesz się każdego dnia swoją pracą, swoją nauką i swoją pasją. Doświadczaj szczęścia w byciu dobrym człowiekiem.