Medytacja Ci nie wychodzi?

Nie możesz zacząć medytować?

Nie wolno Ci się poruszyć? Nawet podrapać?
Nie umiesz pozbyć się myśli?
Masz problem w utrzymaniu koncentracji?
Nie masz gdzie medytować? Nie masz cichego miejsca w odosobnieniu?
Zasypiasz na medytacji?
Medytacja jest dla Ciebie nieosiągalna?

Zasypiasz podczas medytacji? 😉

Jeżeli jeszcze coś innego uniemożliwia Ci Twoją medytację – napisz o tym koniecznie w komentarzu.
Wspólnie możemy znaleźć rozwiązanie na każdą przeszkodę w medytacji.

Podstawową przeszkodą, która może pojawić się wobec medytacji, to własne wyobrażenie, że robisz to nie dość dobrze.
Medytacja to akceptacja, więc w pewnym sensie masz rację 😉

Żeby zacząć medytować, warto zaakceptować, że na początku nasza medytacja nie będzie doskonała.
Medytacja długo może nie być doskonała.
Mało tego – po wielu latach medytacji, możemy mieć okresy słabszej formy.
A im bardziej tego nie akceptujemy, tym bardziej wpadamy w pułapkę ściągania siebie w dół.

Na samym początku mamy dużo wyobrażeń o tym, czym jest medytacja i jak ma wyglądać.
Te wyobrażenia często przeszkadzają w medytowaniu, i w ogóle w zaczęciu własnej przygody z medytacją.

Część wiedzy o medytacji pochodzi z obserwacji ludzi, którzy medytowali wiele lat. A często byli to ludzie, którzy urodzili się już z pozytywną karmą w temacie medytacji. Nie trudno się domyśleć, że porównując się z nimi, można popaść w kompleksy. Próbując ich naśladować, możemy nie przebrnąć początków. Oni z pewnością inaczej zaczynali medytować, niż robili to po osiągnięciu mistrzostwa w medytacji. Każdy z nas ma prawo doświadczać przeszkód w medytacji, aż do pełnego oświecenia.

Myśli – koncentracja

Medytacja nie jest odcinaniem się od myślenia – takie praktyki są szkodliwe i niebezpieczne.
W medytacji obserwujemy swoje myśli, pozwalamy im przepływać, nie walczymy z nimi, akceptujemy je.
Nie ulegamy myślom nie związanym z wybranym tematem medytacji. A jeżeli już za nimi odpłyniemy – za każdym razem, z życzliwością do siebie wracamy, do świadomości swojego ciała, do oddechu. Powracamy do właściwego tematu medytacji.

Nieporuszanie ciała

Niektórzy nie mają z tym problemu. Inni zbliżają się do szaleństwa nie mogąc się podrapać. Nie porównujmy się. Medytacja nie zależy od unieruchomienia ciała. Jest wiele odmian medytacji w ruchu, więc błędnym założeniem jest, że w medytacji nie można się poruszyć. Są odmiany medytacji, w których celem jest nieporuszanie się – jeżeli mamy z tym problem, po prostu nie musimy praktykować tej formy medytacji. Możemy medytować akceptując swoje poruszanie się. Możemy skupić swoją uwagę na swoim ruchu – to może być nasza medytacja.

Warunki do medytacji

Na początek, kiedy uczymy się medytować – dobrze jest zapewnić sobie odosobnione, ciche miejsce. Jednak jeżeli nie mamy takiej możliwości – nie poddawajmy się. Medytować możemy z otwartymi oczami, np. „czytając książkę” 😉

Natomiast przeszkadzające odgłosy otoczenia, mogą być tematem medytacji – akceptacji dopływających do nas dźwięków. To co nam wcześniej przeszkadzało, może stać się piękną, harmonijną muzyką, kiedy zaczniemy o tym medytować 🙂

Zasypianie na medytacji

Sen jest naturalną regeneracją. Zasypiamy by odzyskać energię. Głębokie oddechy przed medytacją i w trakcie zasypiania, mogą pomóc przywrócić i utrzymać rześkość umysłu.
Drugim powodem może być znudzenie. Tu rozwiązaniem może okazać się większe zaangażowanie się w medytację. Wręcz zafascynowanie się medytacją. Medytujmy z pasją.

Jeżeli czujesz, że medytacja jest dla Ciebie nieosiągalna, że jest zbyt trudna, nie do ogarnięcia, że nie masz do niej dostępu, bo jest np. tylko dla wybranych – spróbuj poczuć swoją wartość. Poczuj, że jesteś godna/godny przyjemności. Powoli, stopniowo oswajaj się ze stanem medytacji. Nie musisz od razu wchodzić do głębokiej wody – zacznij od świadomego relaksu. Zacznij od uzdrawiania swojej samooceny. Pokochaj siebie <3

Relacje z rodzicami

Jakie masz relacje z rodzicami?
Niezależnie od tego, czy w życiu, czy tylko w umyśle i sercu.
Myślisz o nich z miłością i wdzięcznością?
Czy raczej żalem i nienawiścią?
A może są Ci obojętni?

Moje piąte urodziny

Uzdrowienie relacji z rodzicami jest podstawą do spokojnego, zdrowego, szczęśliwego i spełnionego życia.
Tak jak w uzdrawianiu każdej innej relacji, najważniejsze jest przebaczenie całej przeszłości, oraz zwrócenie sobie i im wolności.

Niespełnione oczekiwania, o których zapomnieliśmy, bo trzymanie ich było zbyt bolesne.
Poczucie niezrozumienia, braku akceptacji, bycia niewysłuchanym.
Niezaspokojona potrzeba miłości, bycia kochanym i kochania, czucia, że nasza miłość jest przyjęta.
Opuszczenie…
Dystans, brak emocji, a zaraz ich nadmiar i przytłoczenie.
I w tym wszystkim małe dziecko, które czuje się zależne od rodziców.
Małe dziecko, które wyolbrzymia każde zdarzenie – a kiedy spotyka je większy problem, uczy się z nim sobie radzić tłumiąc, wypierając, uciekając do świata wyobraźni.

Jak to wszystko wybaczyć? Jak uwolnić się od takiego ciężaru, który zniknął z naszego pola widzenia, ale ciągle ma wpływ na nas dorosłych i na nasze życie?

Tłumaczenie, że oni też nie mieli łatwego dzieciństwa – nie wystarczy. Tłumaczenie, że tak naprawdę chcieli dobrze – też nie wystarczy. Można też mieć świadomość własnych prowokacji i braku otwartości wynikających z karmy. To wszystko są ważne etapy, ale nie są to ostateczne rozwiązania. Najlepiej kiedy nie są to tylko informacje i racjonalizowanie. Najlepiej kiedy czujemy autentyczny kontakt ze swoim wnętrzem.

Ważne jest świadome, pełne i głębokie doświadczenie całej swojej traumy z dzieciństwa. Przyznanie się do cierpienia, skrzywdzenia, zaniedbania – ale nie po to żeby wzmacniać urazy – po to żeby poczuć się wysłuchanym, zaakceptowanym, zrozumianym. Ujawniamy przed samymi sobą, to co nas najbardziej bolało. Jako dzieci nie byliśmy jeszcze za siebie odpowiedzialni – to była rola rodziców.

Tego etapu nie da się przeskoczyć. Dopiero po nim możemy kontynuować przebaczenie i zwracanie wolności. Dopiero po nim dalszy proces będzie łatwiejszy i pełniejszy.

Aż zrobi się w nas miejsce na spokój i głębokie uzdrowienie relacji z rodzicami.
Wypełnimy się miłością i wdzięcznością, niezależnie od przeszłości.
Ten proces może powracać.
Coraz głębiej i coraz pełniej.
Aż pozostaną jedynie miłość i wdzięczność.
Radość i spełnienie.

Związek partnerski

Co sprawia, że jednych uskrzydla, a innych pogrąża?

Z pewnością jest to sprawa indywidualna.
Są też elementy, które dotyczą nas wszystkich.
Zaczynając od oczywistości, jak wzajemna miłość, zrozumienie, zaufanie.
Kończąc na indywidualnych preferencjach, wartościach, przyzwyczajeniach.

Nie każda para stworzy udany związek.
Przede wszystkim na drodze może stanąć brak motywacji.
Ale najważniejsza jest własna dojrzałość i chęć rozwoju, bo związek to zmiany, to wspólne wzrastanie.

Niezależnie od tego, czy jesteś w związku, udanym, czy nie.
Czy jesteś sam, sama, tęskniąc za związkiem, czy wręcz przeciwnie.
Praca nad sobą dotyczy nas wszystkich.

Kiedy chcemy stworzyć udany związek, albo uzdrowić ten, w którym jesteśmy – warto skupić się na takich tematach jak uzdrowienie związku ze sobą, własnej samooceny, uzdrowienie starych związków, przede wszystkim z rodzicami. Trzeba też uzdrowić relację z Bogiem – w wersji dla ateistów, można to nazwać relacją z życiem.

Jak uzdrowić relację z osobą, której już nie ma, albo nie chcemy się z nią spotkać?
Uzdrawiania związku dokonujemy przede wszystkim w sobie.
W każdym uzdrawianiu związku podstawą są przebaczenie i zwrócenie wolności.

Zwracanie wolności

Jeżeli chcemy z kimś być – zwracanie wolności nie oznacza utraty tej osoby. Dajemy pełną wolność i ta osoba z własnej woli jest z nami. Tylko takie bycie ze sobą jest w pełni zdrowe.

To, że kogoś już z nami nie ma, nie jest jednoznaczne z daniem wolności. Trzeba spojrzeć w głąb siebie i poczuć. Odpuścić wszelkie oczekiwania, emocje, wyobrażenia.

Przebaczenie

Przebaczenie nie oznacza, że teraz tej osobie dajemy przyzwolenie do dalszego krzywdzenia nas. Przebaczenie daje wolność od trzymania urazy i od oczekiwania na kolejne cierpienia. Prawdziwe przebaczenie daje siłę i zmiany w postawie i zachowaniu. Przestajemy być podatni na to, co nas wcześniej raniło.

Zawsze przebaczamy i zwracamy wolność jednocześnie sobie i tej drugiej osobie.
W pełnym poczuciu wolności i przebaczenia – otwieramy się na miłość i zaufanie do siebie.
Akceptujemy siebie i tą drugą osobę.
Akceptujemy przeszłość i zostawiamy ją za sobą.
Nie musimy już do niej wracać.

Przebaczając i zwracając wolność – tworzymy przestrzeń, w której możemy tworzyć związek oparty na wzajemnym szacunku, miłości, przyjaźni, samorealizacji, spełnieniu.
W zdrowym związku partnerskim, obie osoby są pełne, kompletne i samowystarczalne uczuciowo.

Wolni od oczekiwań, dajemy sobie wzajemnie to, co mamy najlepszego – otwartość i miłość.

Docenianie daje spełnienie

Docenianie tego co mam, tego co jest, takie jakie jest – jest piękne i pomaga poczuć spełnienie.
Nie trzeba czekać – w każdej chwili jest co doceniać.

Foto: Wiesław Vislav Mileńko

Od kiedy każdego dnia wieczorem podsumowuję dzień docenianiem – czuję coraz bardziej spełnienie.
Czuję spełnienie, bo doceniam, i w ogóle dostrzegam rzeczy, które mogłyby wydawać się banalne – ale one naprawdę są wspaniałe.
A im bardziej doceniam, tym bardziej czuję realną wartość tych nawet najmniejszych rzeczy w moim życiu.
Te najmniejsze rzeczy składają się tak naprawdę na całe moje życie – nie same te największe.
Największe dzieją się co jakiś czas – i żeby być szczęśliwym, musiałbym żyć przeszłością – a to się wyklucza, bo nie da się być szczęśliwym, żyjąc przeszłością.
Doceniam siebie i swoje życie w tej chwili.
Doceniam to co robię w tej chwili.
Doceniam, że to czytasz <3

Pomaganie = zaufanie

Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy na świecie, jest pomaganie innym.
Myślę, że kto tego nie lubi, po prostu o tym zapomniał.
Może w przeszłości oczekiwał i się zawiódł.
Nie chodzi tylko o oczekiwanie czegoś w zamian za pomoc.
Chodzi też o oczekiwanie, że inni przyjmą naszą pomoc.
Nie każdy chce przyjąć pomoc. Nie każdą pomoc.
Nie każdy chce się przyznać do słabości, do tego, że potrzebuje pomocy.
Nie każdy chce coś zmienić w sobie, w swoim życiu.

Nie każde staranie się, jest tak naprawdę pomocne.
Kto chce słuchać, że w koło coś jest z nim nie tak?

Obraz intuicyjny – Energia życiowa – Radek Dobke

Wszyscy najbardziej potrzebujemy akceptacji, wysłuchania i zrozumienia.
Potrzebujemy uznania – nawet za wysiłki, które nam szkodziły.
W końcu tyle energii w to włożyliśmy.
Czując spełnienie – łatwiej odpuszczać.
Czując wartość – łatwiej zaufać.

Dziecko najbardziej potrzebuje zaufania – tylko wtedy może dorosnąć i usamodzielnić się.
Pomaganie innym, to przede wszystkim ufanie, że ci, którym pomagamy dadzą radę.
To dawanie przestrzeni w zaufaniu do samodzielności.
To akceptowanie w innych potencjału, którego być może jeszcze w sobie nie do końca widzą.
To dawanie czasu i kochanie bez stawiania warunków.

Zaufanie = Pomaganie.

Relaks

Relaks jest podstawą medytacji.

Naukę medytacji warto zacząć od nauki świadomego relaksu.
Tak samo każdą medytację warto rozpoczynać od zrelaksowania ciała i umysłu.
Relaks daje podstawę do wglądu w głąb siebie.
W relaksie zatrzymujemy gonitwę myśli i doświadczamy chwili obecnej.
Ciało otwiera się na swobodny przepływ energii, a umysł wycisza się.
Czujemy wartość doświadczania spokoju.
Czujemy przepływ życiowej energii.
Nie potrzebujemy nic więcej.
W pełni zaangażowani.
Medytujemy.

Nadmiar energii

Kiedy systematycznie medytujemy, może pojawić się nadmiar energii.
Wraz z nim pojawiają się pomysły, co z nią robić.

Mandala Harmonizująca – Radek Dobke

Może nam przyjść do głowy, żeby nadmiarem swojej energii życiowej dzielić się z innymi.
Wydaje się to dość szlachetne i pomocne, jednak na dłuższą metę problematyczne.

Oddając własną energię, tworzymy kanały, które w momentach naszej słabości, dalej mogą działać – tyle, że wydaje nam się wtedy, że to ktoś nam kradnie energię.
Niestety często tego nie kojarzymy i nie dostrzegamy własnej odpowiedzialności za taki stan rzeczy.

Kolejną konsekwencją jest uzależnianie innych od naszej energii.
W ten sposób blokujemy rozwój i dojrzewanie do samodzielności tych osób.

W takim razie co począć z tym nadmiarem swojej energii?

Ponieważ medytacja otwiera na świadomość wartości pomagania innym – możemy pomagać ludziom, ale DZIĘKI tej energii, a nie TĄ energią.
Właściwe pomaganie innym, dodaje nam jeszcze więcej energii, a nie zabiera.

Czasami zapominamy jak ważne jest korzystanie z własnych zasobów energii na swój własny pożytek. Na swój dalszy rozwój, na który również potrzebujemy wiele energii.

W medytacji uczymy się doświadczać stopniowo coraz większy nadmiar energii.
Uczymy się nie tylko z niej korzystać, używać jej – uczymy się z nią, i w niej przebywać i pozwalać jej po prostu być.
Uczymy się zaufania do życia i do swojej duchowości.

Strefa komfortu

Co jest złego w strefie komfortu?
Jaką strefą jest medytacja?

Są ludzie, którzy naturalnie potrzebują ciągłych wyzwań, przekraczania codziennie swoich ograniczeń – ale czy właśnie to nie jest ich specyficzna strefa komfortu? Czy bez tych wyzwań nie czuli by się o wiele bardziej niekomfortowo? Niektórzy się po prostu tacy rodzą.

Są ludzie, którzy nie czują takiej potrzeby. Dowiadują się, że mają ze sobą problem, bo nie skaczą ze spadochronu, nie są jeszcze milionerami, nie mają na siebie pomysłu, są nudni… – A może byliby szczęśliwi gdyby tego wszystkiego się nie dowiedzieli? Tego i innych rzeczy, które mają im zagwarantować szczęście, gdyby tylko wyszli ze swojej strefy komfortu.

Walczymy ze strefą komfortu, jednocześnie dążąc do niej przez całe życie.
Czy w takim nastawieniu i postępowaniu jest możliwe spełnienie?

Jaką strefą jest medytacja?
Siadamy tak, żeby było nam wygodnie.
Nie walczymy ze swoimi myślami i emocjami – obserwujemy je i akceptujemy.
Kiedy nasza uwaga odlatuje i przestajemy być obecni, nie ganimy się za to – cierpliwie wracamy do czucia własnego ciała i obserwowania swojego umysłu.
Kiedy chce nam się spać – wieczorem kładziemy się wcześniej, żeby się lepiej wyspać.
Kiedy i tak przysypiamy na medytacji – uzupełniamy zapasy energii, np. poprzez głębsze oddychanie w przewietrzonym pomieszczeniu.
Kiedy nadal przysypiamy – medytujemy z tematem: „dlaczego medytuję?” – odbudowujemy, albo zmieniamy swoją motywację.

Medytujemy.
A, nie, jeszcze trzeba poprawić to i tamto…
Medytujemy.

Relacje

Poznawanie nowych ludzi.
Poznawanie na nowo osób, które już znamy.
Poznawanie siebie w innych.
Poznawanie innych w sobie.

To jest piękna podróż w głąb prawdy.
Relacje są wartością dostrzeganą i docenianą kiedy słuchamy.
Wsłuchujemy się w siebie.
Wsłuchujemy się w prawdę w innych.

Tworzymy relacje, a relacje tworzą nas.

„Z kim przestajesz takim się stajesz”?
A może:
W jaki sposób jesteś z innymi – takim się stajesz.

Obraz: Przyjaciółki – Jerry Weiss