Docenianie daje spełnienie

Docenianie tego co mam, tego co jest, takie jakie jest – jest piękne i pomaga poczuć spełnienie.
Nie trzeba czekać – w każdej chwili jest co doceniać.

Foto: Wiesław Vislav Mileńko

Od kiedy każdego dnia wieczorem podsumowuję dzień docenianiem – czuję coraz bardziej spełnienie.
Czuję spełnienie, bo doceniam, i w ogóle dostrzegam rzeczy, które mogłyby wydawać się banalne – ale one naprawdę są wspaniałe.
A im bardziej doceniam, tym bardziej czuję realną wartość tych nawet najmniejszych rzeczy w moim życiu.
Te najmniejsze rzeczy składają się tak naprawdę na całe moje życie – nie same te największe.
Największe dzieją się co jakiś czas – i żeby być szczęśliwym, musiałbym żyć przeszłością – a to się wyklucza, bo nie da się być szczęśliwym, żyjąc przeszłością.
Doceniam siebie i swoje życie w tej chwili.
Doceniam to co robię w tej chwili.
Doceniam, że to czytasz <3

Pomaganie = zaufanie

Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy na świecie, jest pomaganie innym.
Myślę, że kto tego nie lubi, po prostu o tym zapomniał.
Może w przeszłości oczekiwał i się zawiódł.
Nie chodzi tylko o oczekiwanie czegoś w zamian za pomoc.
Chodzi też o oczekiwanie, że inni przyjmą naszą pomoc.
Nie każdy chce przyjąć pomoc. Nie każdą pomoc.
Nie każdy chce się przyznać do słabości, do tego, że potrzebuje pomocy.
Nie każdy chce coś zmienić w sobie, w swoim życiu.

Nie każde staranie się, jest tak naprawdę pomocne.
Kto chce słuchać, że w koło coś jest z nim nie tak?

Obraz intuicyjny – Energia życiowa – Radek Dobke

Wszyscy najbardziej potrzebujemy akceptacji, wysłuchania i zrozumienia.
Potrzebujemy uznania – nawet za wysiłki, które nam szkodziły.
W końcu tyle energii w to włożyliśmy.
Czując spełnienie – łatwiej odpuszczać.
Czując wartość – łatwiej zaufać.

Dziecko najbardziej potrzebuje zaufania – tylko wtedy może dorosnąć i usamodzielnić się.
Pomaganie innym, to przede wszystkim ufanie, że ci, którym pomagamy dadzą radę.
To dawanie przestrzeni w zaufaniu do samodzielności.
To akceptowanie w innych potencjału, którego być może jeszcze w sobie nie do końca widzą.
To dawanie czasu i kochanie bez stawiania warunków.

Zaufanie = Pomaganie.

Relaks

Relaks jest podstawą medytacji.

Naukę medytacji warto zacząć od nauki świadomego relaksu.
Tak samo każdą medytację warto rozpoczynać od zrelaksowania ciała i umysłu.
Relaks daje podstawę do wglądu w głąb siebie.
W relaksie zatrzymujemy gonitwę myśli i doświadczamy chwili obecnej.
Ciało otwiera się na swobodny przepływ energii, a umysł wycisza się.
Czujemy wartość doświadczania spokoju.
Czujemy przepływ życiowej energii.
Nie potrzebujemy nic więcej.
W pełni zaangażowani.
Medytujemy.

Nadmiar energii

Kiedy systematycznie medytujemy, może pojawić się nadmiar energii.
Wraz z nim pojawiają się pomysły, co z nią robić.

Mandala Harmonizująca – Radek Dobke

Może nam przyjść do głowy, żeby nadmiarem swojej energii życiowej dzielić się z innymi.
Wydaje się to dość szlachetne i pomocne, jednak na dłuższą metę problematyczne.

Oddając własną energię, tworzymy kanały, które w momentach naszej słabości, dalej mogą działać – tyle, że wydaje nam się wtedy, że to ktoś nam kradnie energię.
Niestety często tego nie kojarzymy i nie dostrzegamy własnej odpowiedzialności za taki stan rzeczy.

Kolejną konsekwencją jest uzależnianie innych od naszej energii.
W ten sposób blokujemy rozwój i dojrzewanie do samodzielności tych osób.

W takim razie co począć z tym nadmiarem swojej energii?

Ponieważ medytacja otwiera na świadomość wartości pomagania innym – możemy pomagać ludziom, ale DZIĘKI tej energii, a nie TĄ energią.
Właściwe pomaganie innym, dodaje nam jeszcze więcej energii, a nie zabiera.

Czasami zapominamy jak ważne jest korzystanie z własnych zasobów energii na swój własny pożytek. Na swój dalszy rozwój, na który również potrzebujemy wiele energii.

W medytacji uczymy się doświadczać stopniowo coraz większy nadmiar energii.
Uczymy się nie tylko z niej korzystać, używać jej – uczymy się z nią, i w niej przebywać i pozwalać jej po prostu być.
Uczymy się zaufania do życia i do swojej duchowości.

Strefa komfortu

Co jest złego w strefie komfortu?
Jaką strefą jest medytacja?

Są ludzie, którzy naturalnie potrzebują ciągłych wyzwań, przekraczania codziennie swoich ograniczeń – ale czy właśnie to nie jest ich specyficzna strefa komfortu? Czy bez tych wyzwań nie czuli by się o wiele bardziej niekomfortowo? Niektórzy się po prostu tacy rodzą.

Są ludzie, którzy nie czują takiej potrzeby. Dowiadują się, że mają ze sobą problem, bo nie skaczą ze spadochronu, nie są jeszcze milionerami, nie mają na siebie pomysłu, są nudni… – A może byliby szczęśliwi gdyby tego wszystkiego się nie dowiedzieli? Tego i innych rzeczy, które mają im zagwarantować szczęście, gdyby tylko wyszli ze swojej strefy komfortu.

Walczymy ze strefą komfortu, jednocześnie dążąc do niej przez całe życie.
Czy w takim nastawieniu i postępowaniu jest możliwe spełnienie?

Jaką strefą jest medytacja?
Siadamy tak, żeby było nam wygodnie.
Nie walczymy ze swoimi myślami i emocjami – obserwujemy je i akceptujemy.
Kiedy nasza uwaga odlatuje i przestajemy być obecni, nie ganimy się za to – cierpliwie wracamy do czucia własnego ciała i obserwowania swojego umysłu.
Kiedy chce nam się spać – wieczorem kładziemy się wcześniej, żeby się lepiej wyspać.
Kiedy i tak przysypiamy na medytacji – uzupełniamy zapasy energii, np. poprzez głębsze oddychanie w przewietrzonym pomieszczeniu.
Kiedy nadal przysypiamy – medytujemy z tematem: „dlaczego medytuję?” – odbudowujemy, albo zmieniamy swoją motywację.

Medytujemy.
A, nie, jeszcze trzeba poprawić to i tamto…
Medytujemy.

Relacje

Poznawanie nowych ludzi.
Poznawanie na nowo osób, które już znamy.
Poznawanie siebie w innych.
Poznawanie innych w sobie.

To jest piękna podróż w głąb prawdy.
Relacje są wartością dostrzeganą i docenianą kiedy słuchamy.
Wsłuchujemy się w siebie.
Wsłuchujemy się w prawdę w innych.

Tworzymy relacje, a relacje tworzą nas.

„Z kim przestajesz takim się stajesz”?
A może:
W jaki sposób jesteś z innymi – takim się stajesz.

Obraz: Przyjaciółki – Jerry Weiss

Niezależność

Niezależność to uczucie, które poznajemy i doświadczamy w głębokiej medytacji.
W zaufaniu staje się życiową drogą.
Jest cechą dojrzałego człowieka.
Niezależność jest jednocześnie otwartością na sprzyjających ludzi i sprzyjające okoliczności.

Natomiast poczucie zależności wynika głównie z oczekiwań.
Wierzymy, że coś zależy od kogoś albo czegoś na zewnątrz nas.
Czekamy w swoich wyobrażeniach i emocjach na ruch z zewnątrz.
Aż w końcu czasami przestajemy czekać i rezygnujemy z nadziei.

Poczucie zależności to emocja potwierdzana wyobrażeniami.

Możemy czuć się zależni bytowo, energetycznie, emocjonalnie, intelektualnie, duchowo. Praktycznie w każdej sferze jesteśmy w stanie czuć zależność.

Czasami nie chcemy się przyznać przed sobą, że sami sobie czegoś nie dajemy i przerzucamy na innych, że to oni nam tego nie dają.

Ważne jest przejęcie inicjatywy wszędzie tam gdzie jest ona potrzebna.
Równie ważne są zaufanie i otwartość w poczuciu zasługiwania.
I oczywiście szacunek dla cudzej wolnej woli.

A co z zależnością od rzeczy, na które nie mamy wpływu?
Pokora, cierpliwość i mądrość niosąca spokój.
W ciszy pojawia się poczucie niezależności.

Mandala Niezależność – Radek Dobke

Oczekiwania a zaufanie

Często w życiu zakładamy, że coś ma być takie, a nie inne. Oczekujemy.

Będąc w uczuciach, nie zakładamy, nie ma w nich oczekiwań. Ufamy.

Z przyzwyczajenia przeżywamy określone emocje w określonych sytuacjach. Kierują nami wyuczone wyobrażenia. Próbujemy, często nieświadomie wywrzeć wrażenie na sobie i na otoczeniu. Pokazujemy jak bardzo chcemy żeby świat dostosował się do naszych oczekiwań.

Otwierając się na uczucia, jesteśmy spontaniczni. Nie ma mowy na rutynę. Nawyk jest wtedy bardziej oswojeniem i zaufaniem, niż przyzwyczajeniem.

Oczekiwania i wyobrażenia przesłaniają nam uczucia.
Otwierając się na uczucia, puszczamy więc oczekiwania i wyobrażenia.
Przestajemy mieć potrzebę wywierania wrażenia.
Odchodzi potrzeba dostosowania świata do siebie.

Czując miłość do siebie, do innych, do świata – nie mamy pretensji. No bo jak tu czuć jednocześnie miłość i pretensje?
Miłość rozpuszcza wszelkie pretensje.

Miłość dostosowuje świat do siebie, ale bez łamania woli.
Łagodnie ufa.
Działa tam, gdzie jest gotowość i przestrzeń dla niej.

Korzyści z medytacji

Medytacja reguluje wrażliwość.

Z jednej strony medytacja otwiera na otoczenie, pogłębia czucie i wrażliwość – z drugiej strony, owo czucie staje się bardziej świadomie i sprzyjające nam.

Osoby nadwrażliwe emocjonalnie, mogą dzięki medytacji poczuć ulgę. Zwiększa się ich odporność psychiczna. Łatwiej rozpoznajemy źródło i przyczynę emocji. Świadomi emocji, możemy je obserwować i nie ulegać im.

Nadwrażliwi emocjonalnie, często „czują za dużo”. Przeżywają emocje innych ludzi, nawet te ukryte. Medytacja pomaga osiągnąć niezależność psychiczną. Pomaga przekuć cierpienie w świadomość: „wiem co czuję, wiem co jest moje, a co płynie z otoczenia, wiem jak sobie z tym poradzić i wiem jak to wykorzystać”.

Wszyscy w medytacji możemy obserwować cały proces, od przyczyn i powstawania emocji, poprzez przeżywanie ich i wyrażanie, aż po zanikanie i wyciszenie. Uczymy się czym są emocje. Uczymy się jak sobie z nimi radzić. Wreszcie uczymy się jak i czym możemy je zastępować – nie tracąc swojej wrażliwości i nie znieczulając się.

Na drugim biegunie zdarzają się osoby niewrażliwe. Te osoby czasami cierpią, bo nic, albo niewiele czują. Medytacja potrafi być pomocna w uwrażliwieniu niewrażliwych. Pomaga otworzyć serca uśpionym.

Medytacja buduje w nas samodzielność i siłę psychiczną.
Stajemy się czującym spokojem.

Doskonały rzemieślnik

Możemy sobie wyobrazić takiego fachowca z prawdziwego zdarzenia. Jest tak dobry w swoim fachu, że wszystko co zrobi, jest niezniszczalne i doskonale sprawne. Nie ma mowy o fuszerce. Tworzy zawsze z najlepszych materiałów i wkłada całe swoje serce w to co robi. Tak, że wszyscy są zadowoleni z jego usług, są wręcz szczęśliwi, że mogą z tego korzystać.

W pewnej opowieści, była mowa o rzemieślniku doskonałym dosłownie. Zrobił doskonałe dzieło. Wiele doskonałych dzieł, i jedno, z którego był najbardziej zadowolony.

Czy jako doskonały, mógł popełnić fuszerkę?
Czy domniemana fuszerka nie stoi w sprzeczności z jego zakładaną doskonałością?

Mowa oczywiście o Bogu.

Bóg dał wolną wolę swojemu doskonałemu dziełu – człowiekowi. Dał wyobraźnię i nawet pozwolił myśleć o swoim dziele jako o czymś niedoskonałym. To wyobrażenie jednak nie zmienia doskonałej natury Jego stworzenia. Po prostu jest złudzeniem.

Rozwój duchowy nie ma z nas zrobić doskonałych.
Rozwój duchowy służy do odkrycia naszej doskonałej natury.
Rozwój duchowy polega na pozwoleniu doskonałości działać w nas i poprzez nas.